Jump to content

Styl Japandi we wnętrzach – Harmonia funkcji i materii

From wiki

Gdy myślę o klientach, którzy wybrali ten styl, widzę, jak ich codzienność się zmienia. Przestają kupować niepotrzebne bibeloty, zaczynają doceniać jakość wykonania i naturalne materiały. W salonie zamiast telewizora pojawia się obraz z japońskim drzeworytem, a zamiast dywanu z syntetycznego włókna – mata z sizalu. Nawet oświetlenie ma znaczenie: lampy z papieru washi lub bambusowe klosze tworzą nastrój, którego nie zastąpią zimne reflektory. Kanapa z funkcją spania z tapicerką welurową w kolorze grafitu staje się centralnym punktem, wokół którego toczy się życie – od porannej kawy po wieczorny film. Mechanizm DL działa cicho i płynnie, a materac piankowy zapewnia wygodę nawet przy codziennym użytkowaniu.

W salonie połączonym z kuchnią często brakuje miejsca na niespodziewanych gości. Kanapa z funkcją spania to rozwiązanie, które w stylu japandi we wnętrzach może wyglądać jak rzeźba. Wybrałam model tapicerowany welurową tkaniną w kolorze spłowiałej rdzy – materiał ten, choć kojarzy się z przepychem, w matowym wykończeniu i z prostą linią siedziska idealnie wpisuje się w japońską prostotę. Mechanizm DL pozwala rozłożyć siedzisko jednym ruchem, bez konieczności odsuwania mebla od ściany. Pod spodem kryje się pojemnik na pościel, który pomieści dwie poduszki i koc. Dla singla mieszkającego w 45-metrowym lokum taka kanapa to codzienna wygoda, a dla pary z małym dzieckiem – praktyczne zabezpieczenie na wizyty teściów.

Wyzwaniem w małych mieszkaniach bywa przechowywanie sezonowych ubrań. Tu sprawdza się łóżko z pojemnikiem na pościel, które w stylu japandi może mieć ukrytą szufladę z frontem z wikliny. W projekcie dla pary z 50-metrowego bloku zaprojektowałam wnękę z przesuwanymi drzwiami z matowego szkła, za którymi kryje się garderoba. Zamiast standardowych wieszaków używamy drewnianych ramiączek i lnianych woreczków na swetry. Każdy przedmiot ma swoje miejsce, co eliminuje chaos wizualny. Nawet w łazience zamiast plastikowych butelek stawiamy ceramiczne dozowniki i mydło w kostce na kamiennej podstawce. To drobne zmiany, które budują spójną atmosferę.

Jednak panele ścienne to nie tylko kwestia estetyki. To też praktyczne rozwiązanie dla kogoś, kto ma problem z wilgocią w starym budownictwie. W moim poprzednim mieszkaniu, w kuchni na parterze, wiecznie odchodziła farba od pary. Zainwestowałam w panele winylowe – te wodoodporne, z fakturą drewna. Po trzech latach wyglądały jak nowe, bez żadnych odprysków. Co ważne, łatwo je czyścić – wystarczy wilgotna ściereczka. A jeśli znudzi ci się wzór, możesz je zdemontować bez uszkodzenia ściany. To spora zaleta, zwłaszcza gdy wynajmujesz mieszkanie i nie chcesz tracić kaucji. Pamiętaj tylko, żeby przed montażem sprawdzić, czy ściana jest równa – nierówności mogą być widoczne pod panelami.

Naturalne materiały w stylu japandi wymagają konkretnych wyborów. Zamiast sztucznych fornirów stawiam na surowe drewno dębowe z widocznymi sękami, olejowane ręcznie. W jadalni blat o grubości 4 centymetrów z fazowanymi krawędziami zestawiłam z krzesłami z giętej sklejki i siedziskami z sizalu. Na podłodze położyłam maty z trawy morskiej – ich faktura łagodzi odgłosy kroków, a zapach przypomina wakacje w tropikach. W sypialni zrezygnowałam z tradycyjnych szaf na rzecz niskich komód z bambusa i ażurowych przesłon z ryżowego papieru. Dzięki temu pomieszczenie wydaje się większe, a światło rozprasza się miękkim blaskiem. Nawet w kuchni zamiast plastikowych pojemników używam szklanych słojów i wiklinowych koszy na chleb.

Największym problemem okazało się dla mnie przechowywanie. W stylu glamour królują otwarte przestrzenie i eleganckie meble, ale gdzie schować pościel gościnną albo zimowe koce? Rozwiązanie znalazłam w łóżku z pojemnikiem na pościel. Wybrałam model z tapicerką welurową w kolorze grafitu - wygląda jak mebel z salonu, a pod spodem mieści zapas koców i poduszek. Do tego dołożyłam stelaz listwowy, który zapewnia wentylację materaca. Przyznam, że z początku obawiałam się, że welur będzie się kurzył i elektryzował, ale po pół roku użytkowania jestem zachwycona. Wystarczy przeciągnąć szczotką do ubrań i mebel wygląda jak nowy.

Z kolei wersalka to mebel, który często kojarzy się z PRL-em i cienkimi materacami. Dziś producenci oferują modele z prawdziwym stelazem listwowym i materacem piankowym o grubości 16 centymetrów, co daje komfort porównywalny z tradycyjnym łóżkiem. W swoim drugim mieszkaniu postawiłam na wersalkę z pojemnikiem na pościel, bo brakowało mi miejsca na przechowywanie koców i poduszek. I tu znowu wracam do świec – ustawiam je na parapecie nad wersalką, tworząc strefę do czytania wieczorami. Zapach lawendy uspokaja, a cytrynowa trawa dodaje energii rano. Świece i zapachy do domu pomagają mi oddzielić funkcję dzienną od nocnej bez konieczności przenoszenia mebli. Wystarczy zmienić aromat, a wnętrze od razu nabiera innego charakteru.